5 oznak, że Twój związek się rozpada

Kiedy myślimy o związkach i miłości, najczęściej rozróżniamy dwie skrajności. Jedna – to kiedy poznajemy kogoś i od razu staje się on miłością naszego życia, a druga – kiedy wpadamy w toksyczny związek z kimś, kto źle nas traktuje. Ale co znajduje się pomiędzy tymi skrajnościami?

Kliknij tutaj i poznaj rozwiązania miłosnych problemów!

 

Wspomniane dwie skrajności w naszym wyobrażeniu oddają to, jak może wyglądać związek. Prawda jest jednak taka, że większość związków i relacji jest dosyć statyczna, żeby nie powiedzieć: nudna. Wyobrażamy sobie związki jako sinusoidę gwałtownie idącą do góry albo w dół, podczas gdy najczęściej zdarza się tak, że sinusoida występuje tylko na początku, a potem zamienia się w stałą linię, która czasami ma jakieś lekkie wahania w górę albo w dół, ale najczęściej jest stabilna i prosta.

Bycie w takiej relacji z jednej strony jest błogosławieństwem – jesteśmy w stabilnej relacji, wiemy, czego się po partnerze spodziewać, nie ma tu emocjonalnej burzy, walk, kłótni, zdrad i innych rzeczy, które widzimy w filmach. Ale z drugiej strony przez statyczność i brak emocji zaczynamy się zastanawiać, czy taki związek to miłość. Dlatego dziś wskażę Wam kilka sygnałów, na które warto zwrócić uwagę, zastanawiając się, czy związek przypadkiem się nie wypalił i czy to jeszcze miłość, czy może już przyzwyczajenie.

Poleganie na wspomnieniach

Kto z nas nie lubi wspominać początków relacji? Tego, jak się poznawaliśmy, pierwszych randek, fazy wzajemnej ekscytacji, szaleńczego zakochania. Fajnie jest wspominać to, co było… Gorzej, jeżeli to, co było, jest dla Ciebie jedynym usprawiedliwieniem tego, że nadal jesteście razem! Zawsze najważniejsze jest tu i teraz. Jeżeli TERAZ jest beznadziejnie, to musisz reagować na to, co dzieje się TERAZ, a nie myśleć o tym, że kiedyś było lepiej i może kiedyś znowu będzie dobrze. To trochę tak, jakbyś w 2021 roku nadal miała wypożyczalnię kaset VHS, bo trzymasz się wspomnień o tym, że kiedyś był to świetny biznes, i liczysz na to, że może ludzie znowu się ockną i wrócą do tego kultowego nośnika. Niestety, ale raczej tak nie będzie… Podobnie bywa w związku. Kiedyś może było między Wami super, a teraz może ewidentnie coś nie klika – i warto się z tym skonfrontować i pamiętać, że nikt nie zabierze Ci tych dobrych wspomnień, ale fajnie byłoby mieć możliwość robienia nowych. A jeżeli z obecnym partnerem musisz trzymać się kurczowo przeszłości, to oznaka, że coś jest nie tak. Na przykład kiedy dopada nas rutyna w związku, często wracamy wspomnieniami do tych chwil, kiedy było między nami super. Te wspomnienia mogą pomóc Wam odbudować relację, która kiedyś była ognista i namiętna, a teraz już nie jest. Ale jeżeli musicie cały czas żyć wspomnieniami i nie widzicie przed sobą nic, co mogłoby Was jeszcze czekać… To jest to pewien problem.

Brak małych poświęceń

Pamiętacie początki związku, kiedy facet był w stanie przejechać 150 km, żeby zobaczyć się z Wami przez godzinę, a potem tego samego dnia wracał taką drogę do domu? Kiedy ktoś nam się podoba, jesteśmy w stanie poświęcić naprawdę sporo, żeby go zdobyć, zobaczyć się z nim, spotkać chociaż przez chwilę. Jesteśmy gotowi nawet przeprowadzić się do innego miasta czy kraju. Kiedy jesteśmy już w stabilnym i stałym związku, ten szał nieco opada, ale na co dzień nadal robimy dla siebie różne małe poświęcenia. To takie małe, drobne, codzienne czynności, które robimy dla naszego partnera, okazując mu miłość. Może to być chęć podwiezienia go do pracy, mimo że nam nie po drodze, wstanie rano 15 minut wcześniej, żeby wepchnąć w niego coś do jedzenia, kiedy masz świadomość, że sam pewnie nic nie zje przed pracą – albo żeby napić się z nim kawy przez tych 5 minut przed wyjściem. Może to też być pójście do kina na film, na który on bardzo chce iść, ale ten rodzaj kina nie należy do Twoich ulubionych. To różne małe rzeczy, które nie są dla nas dużym wyrzeczeniem, ale mogą dużo znaczyć dla naszego partnera. Brak chęci do takich małych poświęceń może być złym sygnałem, bo oznacza, że osoba, która nie jest do nich skłonna, przestaje mieć z tyłu głowy swojego partnera – i myśli głównie o sobie. A trudno mówić o prawdziwej miłości, kiedy na pierwszym planie jest tylko JA, a nie JA i ON.

Ulga, kiedy nie ma partnera

Fajnie jest czasem zrobić sobie mały odpoczynek od partnera – wieczór z koleżankami, wyjazd na weekend do rodziców czy nawet samotny wieczorny spacer, kiedy jesteśmy złe albo potrzebujemy chwili samotności. W zdrowej relacji, w której dwoje ludzi się kocha, każda rozłąka prędzej czy później kończy się uczuciem tęsknoty za partnerem, potrzebą kontaktu i upewnienia się, że u naszego partnera wszystko jest w porządku. Im dłużej jesteśmy z dala od siebie, tym bardziej czujemy się źle, że ukochanej osoby obok nas nie ma. Naturalna jest też ciekawość, co on teraz robi, jak minął mu dzień, a kiedy nam się coś przydarzy – chęć podzielenia się tym. Dlatego w chwili tęsknoty dzwonimy, piszemy, staramy się nawiązać kontakt. Gorzej, jeżeli w momencie rozłąki zamiast tęsknoty czujemy ulgę. Jeśli jesteś z kimś w stałym związku i w momencie dłuższej rozłąki zamiast tęsknoty odczuwasz narastającą ulgę i jest Ci lepiej samej, to sygnał świadczący o tym, że coś w Waszym związku jest mocno nie tak. Może być tak, że Wasz związek przechodzi gorszy moment. Może jesteś w toksycznym związku, a Twój partner ciągle sprawia, że źle czujesz się sama ze sobą – i brak jego negatywnego wpływu przynosi Ci ulgę. Może Wasz związek się wypalił i lepiej czujesz się w stanie „singielstwa”. A być może to po prostu nie to. Trochę przebywania w samotności i czerpanie z tego przyjemności są zdrowe i ważne w związku – ale jeśli w takich chwilach zamiast tęsknoty odczuwamy wyłącznie ulgę, to sygnał, że coś jest nie tak.

Problemy z komunikacją

Wiecie dlaczego nawet dwójka obcokrajowców, którzy wpadli sobie w oko, jest w stanie się jakoś porozumieć i nawzajem od siebie uczyć, nawet jeśli początkowo nie znają nawzajem swoich języków? Bo kiedy nam zależy, zawsze się dogadamy. Gorzej, kiedy nasz partner, mimo że ewidentnie rozumie, co się do niego mówi, zachowuje się, jakby kompletnie to do niego nie docierało. Wyłącza się, kiedy coś do niego mówisz, traktuje rozmowę z Tobą jak coś, co trzeba „odbębnić”, a dogadanie z nim szczegółów takich rzeczy jak wyjście gdzieś razem czy wyjazd na weekend przypomina wspinaczkę na Mont Everest… W momencie, kiedy wychodzicie gdzieś razem ze znajomymi, masz wrażenie, że równie dobrze mogłoby Cię tam nie być, bo i tak Twoja komunikacja z facetem ogranicza się do półsłówek czy burknięć. Niestety słabnąca komunikacja z partnerem często jest objawem zbliżającej się katastrofy. Bo omówmy się – jeżeli kogoś nie obchodzi to, by porozumieć się z drugim człowiekiem, to trudno mówić o jakichkolwiek uczuciach, a co dopiero o miłości.

Nawyki zaczynają wkurzać

Kojarzycie ten stan, kiedy jesteśmy kimś tak zauroczeni, że nawet jego dziwactwa i śmieszne nawyki wydają nam się urocze? Och, jak fajnie wymawiasz „r”! Twój akcent jest taki uroczy! Ale słodko chrapałeś, jak spałeś! To takie urocze, że nigdy nie wiesz, gdzie położyłeś swój portfel! Działa to też w drugą stronę… Kiedy kończy się zauroczenie, wszystkie tego typu rzeczy zaczynają nas wkurzać. Jeżeli zauważasz, że są drobne rzeczy, na które wcześniej kompletnie nie zwracałaś uwagi, a teraz doprowadzają Cię do szaleństwa… albo rzeczy, które wcześniej zupełnie Cię nie denerwowały, teraz stały się nie do zniesienia – to może oznaczać, że zniknęły różowe okulary, przez które patrzyłaś na partnera, kiedy miałaś wobec niego mnóstwo pozytywnych uczuć. Warto jednak pamiętać, że każda para przechodzi przez różne momenty zwiększonej i słabnącej ekscytacji. Normalne jest to, że na początku uczuć jest więcej, a później mniej. Ale ważne jest, żeby emocje zawsze były obecne! Nie ma nic gorszego niż obojętność – dlatego jeśli zauważasz jej objawy u siebie lub swojego partnera, warto porozmawiać o tym, czy i co jeszcze do siebie czujecie. Czasem nie ma sensu być ze sobą na siłę i się ze sobą męczyć, byle tylko ze sobą być.