Bycie w związku vs bycie singlem

Czy wiecie, że bycie singlem i szukanie miłości jest trochę jak jazda samochodem? Są dwa typy ludzi, którzy jeżdżą samochodem. Typ pierwszy to ludzie, którzy chcą się dostać z punktu A do punktu B i całą podróż traktują jak zło konieczne…

Kliknij i poznaj rozwiązania miłosnych problemów!

 

Typ drugi to ludzie, dla których sama jazda samochodem jest przyjemna. Ten typ od momentu zamknięcia drzwi i zapięcia pasów stara się maksymalnie umilić sobie czas w trakcie podróży, odpalając ulubioną muzykę, śpiewając na światłach, słuchając audiobooków czy rozmawiając z kimś bliskim na głośnomówiącym. Dokładnie tak samo jest z byciem singlem i szukaniem miłości. Możesz być w związku, zerwać z kimś i okres przejściowy pomiędzy jedną relacją a drugą traktować jako zło konieczne, w trakcie którego nic złego się nie dzieje… Albo możesz maksymalnie wykorzystać ten czas między jednym związkiem a drugim, cieszyć się chwilą samotności, która daje szansę na wytchnienie, rozwój oraz zastanowienie się, czego właściwie chcesz od życia i swojego przyszłego partnera.

Postanowiłam porównać ze sobą bycie singlem i bycie w związku i pokazać Wam zarówno wady, jak i zalety jednego i drugiego. Żeby było jasne – nie chcę demonizować bycia w związku. Chcę tylko pokazać, że zarówno jeden stan, jak i drugi ma swoje zalety i wady, a to, które z nich przeważają, jest Waszym osobistym wyborem.

Wolność i spontaniczność

Będąc singlem, mamy zdecydowanie większą swobodę w codziennym życiu i tak zwanych małych wyborach – takich błahych rzeczach jak to, że kiedy chcesz pójść do sklepu kupić czekoladę, to po prostu zakładasz buty, wychodzisz z domu i nikomu z niczego nie musisz się tłumaczyć. Masz ochotę na kebab? Idziesz na kabab. W związku taka zwykła, spontaniczna zachcianka często zamienia się w 12 dodatkowych zadań, które nasz partner może bardzo szybko nam wymyślić, żebyśmy załatwili je po drodze. A spontaniczna decyzja, żeby pójść na kebab, może się zamienić w półgodzinną tyradę na temat Twoich wyborów żywieniowych i tego, jak bardzo nie bierzesz pod uwagę potrzeb drugiej strony. Jeżeli jesteś typem podróżnika, który lubi spontanicznie wyciągnąć plecak z szafy i pojechać sobie w góry, to również możesz w takich sytuacjach natrafić na opór ze strony swojego partnera lub brak zrozumienia Twojej potrzeby samotnej eskapady. Nawet jeśli uda Ci się wyrwać, nie możesz tak po prostu podejmować decyzji na zasadzie: oj tam, zostanę sobie jeszcze parę dodatkowych dni – tylko musisz jasno sprecyzować, kiedy wrócisz. Trochę jak z rodzicami, kiedy mówisz im, o której wrócisz z imprezy.

Dlatego jeśli mamy swoje samotne zachcianki, warto jest na samym początku związku komunikować, jakie to jest dla nas ważne i traktować to jako swego rodzaju rytuał. Druga strona powinna w takiej sytuacji wykazać się większym zrozumieniem – oczywiście pod warunkiem, że oprócz swoich egoistycznych, czysto hedonistycznych potrzeb będziemy też zaspokajać te związkowe.

Życie towarzyskie

Życie to często jedna z trudniejszych rzeczy do pogodzenia, kiedy jesteśmy w związku. Według badań single mają więcej kontaktów społecznych i przyjaciół, bardziej dbają o zdrowy tryb życia, poznawanie siebie i osobisty rozwój, mają nawet nieco lepszy wskaźnik BMI. Bogate życie towarzyskie jest dużo łatwiejsze, kiedy jesteśmy singlami. Wynika to głównie z faktu, że mamy wtedy zwyczajnie więcej czasu, którym lepiej możemy dysponować i spotykać się, z kim chcemy i kiedy chcemy. Kiedy jesteśmy w związku, pogodzenie życia towarzyskiego ze związkiem często nie jest łatwym zadaniem – nasz partner z oczywistych względów oczekuje, że poświęcimy mu nieco więcej czasu niż na whisky z kumplami. Oczywiście może to też działać w drugą stronę – to my możemy nie chcieć już tak często spotykać się ze swoimi przyjaciółmi, bo wolimy 90 czy też 100% naszego czasu poświęcić partnerowi. To może prowadzić do uzależnienia od partnera, a kiedy dojdzie do rozstania, zostaniemy sami jak palec…

Posiadanie przyjaciela czy bliskiej koleżanki, kiedy jest się singlem, nie jest niczym dziwnym. Ale podczas bycia w związku często spotyka się to z dezaprobatą ze strony partnera – głównie ze względu na zazdrość. Oczywistym wyjściem z sytuacji jest próba „zeswatania” naszej drugiej połowy z naszymi znajomymi i czasem się to udaje, a nasz partner staje się częścią towarzystwa – ale czasami po prostu nic z tego nie wychodzi. W tym drugim przypadku sytuacja jest o tyle trudna, że trzeba wybierać i dzielić swój czas między znajomych i swoją drugą połowę. Uważam, że oddzielenie naszego partnera od naszych znajomych jest zdrowe dla związku, bo wtedy zawsze mamy komu się wygadać. Ale czasem zdarza się, że druga strona nie ma potrzeby posiadania większej ilości swoich własnych znajomych i utrzymywania kontaktów poza związkiem – i każde nasze wyjście jest automatycznie obarczane sporym poczuciem winy, a próba „zeswatania” tej osoby z naszymi znajomymi nie zawsze się udaje. A nawet jeśli się uda, też stwarza to ryzyko, że jeśli związek się rozpadnie, nasz były partner pozostanie w kręgu znajomych, co może być bardzo niezręczne i stwarzać podziały w grupie przyjaciół, którzy niejako mogą się poczuć zmuszeni do zabierania stron.

Kariera

Czy wiedzieliście, że są zawody, które sprzyjają singlom, i zawody, które sprzyjają osobom będącym w związkach? Według badań aż 74% fryzjerów w wieku 40 lat nadal pozostaje singlami. Podobnie sprawa ma się ze stewardessami, pracownikami budowy oraz osobami pracującymi w branży turystycznej czy gastronomicznej. Wynika to z faktu, że są takie zawody, w których bardzo często bezpośredni wkład pracy jest równy zarobkowi – fryzjer zarobi tyle, ile obsłuży klientów. A kiedy klientów jest naprawdę dużo, trudno się odgonić od pracy. Często przedstawiciele takich zawodów są tak mocno zaangażowani w swoją pracę, że nie mają poza nią innych tematów do rozmów ani nie robią innych rzeczy, które mogłyby wykraczać poza pracę. Praca jest dla nich zarówno źródłem przychodu, jak i spełnieniem, pasją. Część z tych zawodów, jak na przykład stewardessy, łączy się też z częstym podróżowaniem, co też nie sprzyja związkowi i stabilizacji. Jeśli przez cały czas jesteś w rozjazdach, śpisz w hotelach i przy odrobinie szczęścia wracasz do domu tylko na weekend, w takich warunkach posiadanie partnera i utrzymanie związku to prawdziwa sztuka, która wielu się nie udaje.

Nietrudno jest więc zrozumieć, dlaczego single bardzo często odnoszą większe sukcesy w karierze zawodowej niż osoby w związkach. Single mogą pracować do późna, nie martwiąc się, że w domu czeka na nich stęskniony partner, są bardziej otwarci na networking, doszkalanie się, a przez to, że mają więcej czasu dla siebie, łatwiej jest im zachować work-life balance. A wszystko to przekłada się na większe finanse.

Finanse

Porównując bycie singlem i bycie w związku, nie można pominąć tej istotnej kwestii. Według portalu debt.com tylko 21% singli miało zadłużenie na kartach kredytowych – w porównaniu do 27% par będących w związkach bez dzieci oraz 36% par, które miały dzieci. Według różnych badań bycie w związku wiąże się z wydawaniem więcej i bardziej materialistycznym podejściem do życia, niż kiedy pozostajemy singlami. Będąc w związku, teoretycznie mamy podwójne wpływy do budżetu, ale również dwa razy większe wydatki, które często wynikają również z tego, że spędzanie czasu we dwoje prowokuje nas do robienia rzeczy, które generują koszty. Będąc w fazie randkowej, częściej szukamy rozrywek, więcej jemy na mieście, chodzimy do kawiarni, kina, teatru, jeździmy na weekendy za miasto, wycieczki za granicę. Robimy zakupy za dwa razy więcej, wybierając już nie pierwszą lepszą mrożoną pizzę ze sklepu, ale bardziej wartościowe produkty spożywcze, co również odczuwa nasz portfel. Będąc w związku, sporą część naszego budżetu przeznaczamy również na prezenty dla drugiej połowy – a w trakcie roku okazji do robienia sobie prezentów jest naprawdę sporo: Walentynki, imieniny, urodziny, Mikołaj, Dzień Kobiet, Dzień Chłopaka, Dzień Mężczyzny, Święta Bożego Narodzenia, rocznice… Każda z tych okazji jest powodem, by kupić coś drugiej połowie, jednocześnie odmawiając czegoś samemu sobie. Jako single często czujemy większe poczucie winy związane z wydatkami, ponieważ robimy to dla siebie, niejako bez powodu.

Wracając do analogii z samochodem – podstawowa różnica między jazdą z punktu A do punktu B a jazdą i czerpaniem z tego przyjemności jest jak pomiędzy byciem singlem a byciem samotnym. Kiedy jesteś singlem, akceptujesz ten stan, cieszysz się nim, korzystasz z niego na 200%, cieszysz się przejażdżką w każdym jej momencie. Nawet jeśli czasem zdarzy się wjechać w jakąś dziurę, masz perspektywę tego, że droga za chwilę będzie lepsza. Bycie samotnym to z kolei nieakceptowanie bycia singlem. Uznajesz ten stan za przykrą konieczność i przez CAŁY CZAS podróży myślisz o tym, kiedy w końcu dojedziesz na miejsce. Co chwilę patrzysz na GPS, sprawdzasz, ile jeszcze kilometrów Ci zostało, w trakcie podróży jesteś zdenerwowana, wręcz chora, smutna i pesymistyczna. Nie wykorzystujesz swojego stanu, nie cieszysz się nim, uważasz go za coś złego – a tym samym paradoksalnie zmniejszasz swoje szanse na znalezienie kogoś.

Kiedy na Twojej drodze pojawi się jakiś autostopowicz, zastanów się, do czyjego samochodu będzie wolał wsiąść – do takiego z wesołym, uśmiechniętym kierowcą, który zagaduje i puszcza fajną muzykę, czy do spiętego, zdenerwowanego i  smutnego kierowcy, który milczy, jest skupiony wyłącznie na drodze i nawet nie słucha muzyki? Zostawiam Was z tą myślą i mam nadzieję, że podejmiecie właściwą decyzję! Pamiętajcie też, że lepiej jest być singlem niż pakować się w przypadkowe związki tylko po to, żeby z kimś być – to częsty błąd osób, które boją się być same. Warto być singlem, żeby poznać siebie samego, pokochać siebie i swoje własne towarzystwo, poznać swoje oczekiwania wobec partnera i zastanowić się, kogo i czego tak naprawdę szukamy. Warto zauważać także zalety tego stanu, a nie dopatrywać się samych wad!