Czy pierwsza randka w domu to dobry pomysł?

Ku mojemu przerażeniu zauważyłam, że ostatnio dostaję dużo wiadomości od dziewczyn, które pytają mnie, czy powinny iść na pierwszą randkę… do faceta do domu. Albo zaprosić go do siebie. Zanim to zrobisz, przeczytaj ten tekst – bo pierwsza randka w domu to nie najlepszy pomysł…

Kliknij tutaj i poznaj sposoby na miłosne problemy!

 

W normalnych czasach, kiedy ktoś Ci się podoba i fajnie Ci się z nim gada, wyciągasz go na kawę, żeby trochę lepiej go poznać. Albo możesz skorzystać z jednego z moich poradników, w którym zdradzam chyba z 17 idealnych miejsc na randkę… z których żadne obecnie nie działa (dzięki, Covid!). Co zatem robić w takiej sytuacji, kiedy nie bardzo jest dokąd pójść na randkę?

Większość rzeczy robimy teraz w swoich domach, być może więc dlatego pierwsza randka w domu tak łatwo przychodzi niektórym do głowy… Ale jeżeli jesteś dorosłą i odpowiedzialną kobietą (a zakładam, że jesteś), to na pewno w głębi serca zdajesz sobie sprawę, że pierwsza randka w domu u faceta (albo w Twoim domu) to głupi pomysł. Pewnie myślisz teraz, że od razu zakładam dla Ciebie najczarniejszy scenariusz, w którym facet zabije Cię, zgwałci, poćwiartuje i rozpuści Twoje ciało w kwasie… ALE NIE! Odłóżmy ten mroczny scenariusz na chwilę na bok – bo pomimo że musimy zdawać sobie sprawę z tego, że JEST ON REALNY, to najpewniej pierwsza randka u faceta w domu zapewne nie skończy się dla Ciebie aż tak tragicznie… Niemniej jednak i tak nie jest dobrym pomysłem – z wielu innych powodów.

Pułapka czasowa

Idąc do kogoś do domu lub zapraszając go do siebie, skazujesz się na czasową pułapkę. Prawdopodobnie zakłada, że trafisz na fajnego faceta, z którym będziesz w stanie przegadać całą noc… I tego Ci życzę. Ale problem w tym, że równie dobrze może się okazać, że już po 5 minutach będziesz wiedziała, że nic z tego nie będzie i że nie chcesz z tym facetem gadać dłużej niż kolejne 15 minut. Głupio Ci jednak wyjść (albo tym bardziej wyprosić faceta ze swojego domu) – przez co jesteś uwięziona w czasowej pułapce. A kiedy randka nie klika albo czujesz się na niej dziwnie, to nawet godzina będzie Ci się wydawała całą wiecznością. Tym bardziej, jeśli trafisz na delikwenta, który nie chce sobie pójść albo ciągle nalega, żebyś jeszcze została.

Niezręczność

Będąc u kogoś obcego w domu, możesz czuć się cholernie niezręcznie! Pierwsze randki z reguły są niezręczne, dlatego właśnie umawiane są na neutralnym gruncie – gdzie oboje będziecie się czuli na równi skrępowani. Kiedy jednak idziesz w gości do faceta, dokładasz sobie jeszcze więcej tej niezręczności. Jesteś w obcym domu, w towarzystwie obcej osoby. Nie wiesz, jakie zwyczaje tam panują, czy powinnaś zdjąć buty, czy możesz skorzystać z łazienki, gdzie jest papier, czym wytrzeć ręce… Zamiast poznawać faceta i zastanawiać się, czy wydaje Ci się fajny, skupiasz się na 15 tysiącach drobnych głupot, o których przy spotkaniu na mieście w ogóle nie musiałabyś myśleć, a które powodują, że jesteś jeszcze bardziej skrępowana.

Ograniczone działania

Kiedy jesteś u kogoś w domu, masz ograniczone pole do manewru, ponieważ to zazwyczaj gospodarz narzuca dynamikę randki. On decyduje, co będziecie robić, w co będziecie grać, jaki oglądać film. Może okazać się, że ugrzęźniesz w domu faceta, o którym po pierwszych 3 minutach wiesz już, że Ci się nie podoba,i będziesz skazana na granie w planszówkę, której samo rozkładanie i tłumaczenie zasad zajmie dwie godziny. W takiej sytuacji często ponownie padamy ofiarami kurtuazji, i pomimo że totalnie się nudzimy, nie chcemy być niemiłe i trwamy w niezręcznej sytuacji, pomimo że najchętniej uciekłybyśmy łazienkowym oknem.

Głupie pomysły

Jeżeli idziesz na pierwszą randkę do faceta do domu, kolejną rzeczą, którą musisz się stresować, jest to, czy on nie będzie miał wobec Ciebie jakichś daleko (bardzo daleko) idących planów. Powiedzenie „Netflix and chill” nie wzięło się znikąd. Jeżeli wpadniesz do faceta, on zaproponuje Ci drinka, a potem „oglądanie filmu na kanapie”, musisz liczyć się z tym, że on może na COŚ liczyć. A chyba nie muszę Ci tłumaczyć, że na pierwszej randce to nie jest najmądrzejszy pomysł. Znowu możesz znaleźć się w niezręcznej sytuacji, bo zamiast oglądać ten nieszczęsny film, będziesz musiała się zastanawiać, czy facet nie ma jakichś głupich pomysłów i czy tylko przez przypadek tak się do Ciebie dziwnie przysunął. A wstanie i wyjście w połowie filmu może Ci się wydawać niekomfortowe, więc znosisz tę niezręczną sytuację, żeby nie wyjść na jakąś dziwną… Właśnie dlatego zanim pójdziesz do faceta do domu, musisz być pewna, że jesteś na to gotowa psychicznie i fizycznie. Musisz być pewna jego jako osoby. Tak, żebyś czuła się komfortowo, a nie zastanawiała się, co może Cię zaraz spotkać i co on może zaraz odwalić. Największą niespodzianką w trakcie wizyty powinno być dla Ciebie to, że facet ma paskudny dywanik w łazience, a nie, że okazał się creepem, przed którym musisz uciekać, gubiąc na klatce schodowej buty.

Ale gdzie w takim razie umówić się na randkę w obecnych czasach, kiedy kawiarnie, kina i inne miejsca są zamknięte?

FaceTime

To pierwszy punkt, który powinnaś odhaczyć, jeszcze ZANIM pójdziesz na randkę z facetem. Może nie powie Ci to o facecie wszystkiego, ale i tak wideorozmowa pozwoli Ci sprawdzić, jak Wam się gada w cztery oczy, czy facet podoba Ci się fizycznie, czy nie wkurza Cię jego ton głosu albo dziwna gestykulacja. Jeżeli po takiej rozmowie on dalej wydaje Ci się fajny, będziecie mogli przejść do umówienia się na pierwszą prawdziwą randkę.

Spacer i coś na wynos

Opcją, która wciąż pozostaje aktualna nawet w obecnych czasach, jest spacer. Wiadomo, że warunki pogodowe nie zawsze temu sprzyjają, ale jeśli ubierzesz się odpowiednio i zapakujesz do torebki termos z ciepłą herbatą, nawet spacer na chłodzie nie będzie taki straszny. Chociaż wiele lokali jest zamkniętych, to nadal część kawiarni czy restauracji oferuje możliwość zakupu czegoś na wynos – możecie więc zacząć swoją randkę od kupienia kawy albo pączka, czy też wstąpić po coś pysznego po drodze, w trakcie spaceru.

Randka na stacji benzynowej

Kiedy poruszyłam ten temat na swoim Twitterze, dwie dziewczyny opowiedziały mi o swoich pierwszych randkach w nietypowym, ale obecnie bardzo dobrym miejscu… na stacji benzynowej. Pomyślcie tylko, na stacji benzynowej jest wszystko, czego potrzebujecie na randce. Kawa. Hot-dogi. Stoliczki, przy których można usiąść. Toaleta, jeśli zachce Ci się siku. Ochrona i monitoring, gdyby facet, z którym się umówiłaś, okazał się jakimś psycholem. Na stacjach ludzie zazwyczaj też są zajęci swoimi sprawami, wpadają zapłacić za paliwo i kupić kawę, a potem lecą dalej, nie zwracając większej uwagi na otoczenie – paradoksalnie więc będziecie mieć nawet odrobinę prywatności.

Nie da się ukryć, że przyszło nam żyć w trudnych dla randkowania czasach – ale jak widać nawet w tych warunkach nadal można znaleźć ciekawy (i bezpieczny!) pomysł na randkę!