Jak dać komuś kosza?

Jak dać komuś kosza? To niesamowite, że coś, co może się wydawać bardzo proste, wymaga niesamowitego wysiłku. Teoretycznie to tylko powiedzenie na głos „hej, nie jestem zainteresowana” – ale w praktyce to przebiegnięcie maratonu emocjonalnego…

Kliknij tutaj i poznaj rozwiązania miłosnych problemów!

 

Kiedy znajdujesz się w sytuacji, w której musisz dać komuś kosza, przez Twoją głowę przebiega mnóstwo myśli. Odtwarzasz w głowie tysiące scenariuszy, rozważasz podchody, uniki, kombinacje – wszystko po to, by jak najdelikatniej zakomunikować drugiej osobie, że nie jesteś zainteresowana.

Zastanawiałaś się kiedykolwiek, z czego to wynika? Jeśli wpisałabyś w google hasło „jak dać komuś kosza”, wszystkie podpowiadane przez wyszukiwarkę frazy będą wariacją na temat pytania, jak zrobić to w miły albo delikatny sposób. To tak, jakby wyszukać „jak kogoś zabić” i dostać odpowiedź: poduszką. Wiesz, żeby w momencie zabijania przynajmniej było mu mięciutko. Niestety w pewnych sytuacjach nie da się sprawić, żeby coś, co z natury nie jest miłe, nagle się takie stało. Są sytuacje, w których niezależnie od tego, czy jesteś miła, czy nie, rezultat zawsze będzie ten sam. Wyobraź sobie, że podczas rewolucji francuskiej kat wpieprzając kogoś na gilotynę, był ujmująco miły dla skazanych – czy to by coś zmieniło? Nie, bo koniec końców i tak uciął im łeb! Co więcej, osoba, której chcemy uciąć łeb, powinna mieć świadomość, że chcemy jej ten łeb uciąć… W przeciwnym razie może źle interpretować nasze intencje. Może pomyśleć sobie „Hm, może wcale nie chce mnie zabić, przecież gdyby chciał, nie byłby taki miły… Może nawet chce się ze mną umówić?”.

Podobnie jest w relacjach. Osoby, którym chcemy dać kosza delikatnie – zwodzimy je, wmawiamy im, że chcemy się przyjaźnić – mogą interpretować to tak, jakby nadal były w grze. Mogą nie przyjąć odrzucenia i nadal mieć nadzieję, że może jednak coś z tego będzie. Pomyśl o tym, jak o zrywaniu plastra. Możesz się zastanawiać 15 minut, jak to zrobić, żeby jak najmniej bolało, możesz próbować zrobić to delikatnie, powoli… ale prawda jest taka, że to nadal cholernie boli, tylko ból jest bardziej rozciągnięty w czasie. Tak samo, jak przy próbie zwodzenia i unikania adoratora, udawania ślepej, prób rozegrania tego w miły sposób, oferowania jednostronnej przyjaźni. Będzie to po prostu przeciąganie w czasie nieuniknionego – ostatecznie i tak zaboli tak samo, ale będzie trwało dłużej i dodatkowo także dla Ciebie będzie ciągłym psychicznym obciążeniem.

Dlatego lepiej zrobić to szybko. Jest to operacja, na którą trudniej się odważyć, ale jeśli odrywasz plaster jednym ruchem, czuć mocny ból tylko przez chwilę. Cała operacja zajmuje dosłownie kilka sekund – a potem można wrócić do żywych, a nie tracić czas na myślenie o tym, jak oderwać plaster, by jak najmniej bolało.

Przygotowałam dla was krótki i szybki poradnik, z którego dowiecie się, co robić, a czego nie robić, kiedy musicie dać komuś kosza:

– Nie da się tego zrobić tak, by było miło. Można to jednak zrobić z zachowaniem szacunku do drugiej strony, jej czasu i uczuć.

– Nie wyśmiewaj, nie rób osobistych wjazdów, nie rozpowiadaj wszystkim wspólnym znajomym „ej, wiecie, że ten debil chciał się ze mną umówić”.

– Komunikat musi być prosty i jak najbardziej czytelny, niepodatny na nadinterpretacje. Warto podać jeden konkretny powód dający jasny sygnał (np. „nie chcę się z nikim teraz spotykać”, „wydajesz się super, ale niestety nie dla mnie”, „bardzo miło spędziłam z Tobą czas, ale czuję, że to nie to, dlatego nie chcę Cię zwodzić i dawać nadziei”).

– Nie podawaj kilkudziesięciu mglistych i łatwych do zbicia powodów, np. „nie mam teraz czasu”, „mam dużo pracy”– to może otwierać furtkę w głowie tej osoby, że teraz jesteś zajęta i masz dużo na głowie, ale może przyjdzie taki moment, w którym nie będziesz.

– Nie mów, że chcesz się przyjaźnić, bo to otwiera kolejną furtkę w głowie, że może jednak w trakcie przyjaźni on przekona Cię do czegoś więcej.

– Jeżeli ktoś zaprasza Cię na randkę poprzez SMS, odpisz od razu. Nie pisz poematów, nie wdawaj się w szczegóły, tylko możliwie najprościej wyraź, że nie jesteś zainteresowana.

– Nie da się zrobić tego tak, aby nie bolało. Zawsze będzie boleć. Możemy jedynie skompresować ten ból do krótkiej chwili, a nie rozciągać go jak tortury. Nie przeciągaj tego. Nie czekaj, aż się spotkacie w cztery oczy, nie czekaj na lepszy moment, bo on nigdy nie nastąpi, a ten SMS będzie Ci leżał na wątrobie przez miesiąc, aż w końcu nigdy na niego nie odpiszesz i koniec końców wyjdziesz jeszcze na tę złą.

– Jeżeli widzisz, że ktoś chce Cię zaprosić na randkę, czai się albo się w Tobie podkochuje, nie udawaj ślepej. Jak najszybciej doprowadź do rozmowy i wyjaśnij, że nie odwzajemniasz chęci umówienia się czy uczuć drugiej osoby. Im szybciej to zrobisz, tym większa szansa, że zdusisz to w zarodku i ta osoba szybciej ruszy dalej.

– Unikaj dawania kosza publicznie, przy innych osobach – chyba że naprawdę nie ma innego sposobu.

Wiem, że dawanie kosza nie jest łatwe. Nie będzie miło. Drugiej osobie będzie przykro. Ale musisz zrobić to jak najszybciej, najbardziej klarownie, z zachowaniem szacunku dla drugiej osoby, jej uczuć i czasu, ale także swojego zdrowia psychicznego. Bo nie oszukujmy się – jest to sytuacja mocno obciążająca, która będzie za nami chodzić, męczyć nas, będziemy o tym myśleć. Dlatego im szybciej będziemy mieć to z głowy, tym lepiej również dla nas.