Jak filmy promują toksyczne związki?

Jeśli zapytałabym Was, która scena z Love Actually jest najbardziej romantyczna, pewnie wielu z Was wskazałoby pamiętną scenę z kartkami… I nie sposób się dziwić! Przystojny facet przychodzi do kobiety w święta wyznać jej miłość! Robi to w oryginalny, romantyczny sposób, w tle gra kolęda…

Kliknij i poznaj sposoby na miłosne problemy!

 

Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że ta dziewczyna jest świeżo po ślubie z jego najlepszym kumplem – a na tym ślubie facet był świadkiem swojego kumpla. Poza tym, przez cały czas udawał, że nie lubi tej dziewczyny… żeby w momencie, kiedy ona już zacementowała swój związek, nagle urwać się z choinki i wyznać jej miłość na tle grającej kolędy, która została użyta do oszukania niczego niepodejrzewającego kumpla siedzącego w pokoju obok. Z innym podkładem muzycznym ta scena równie dobrze mogłaby być sceną z horroru.

Czy zastanawialiście się, co po tej wizycie musiała czuć ta dziewczyna? W końcu po tej scenie on nie decyduje się o nią zabiegać, tylko całkowicie odpuszcza, więc tak naprawdę wyznanie to nie posłużyło ABSOLUTNIE NICZEMU. Ciężko powiedzieć, co ta dziewczyna ma teraz z tym wyznaniem zrobić – czy powiedzieć mężowi? Jak ma się zachowywać, kiedy znowu spotkają się we troje? To jest zwyczajnie CREEPY!

Love Actually nie jest wyjątkiem. To niesamowite, jak wiele scen ze znanych i kochanych filmów uważanych za ROMANTYCZNE jest zwyczajnie creepy… Dlatego dziś przyjrzymy się kilku takim filmom. UWAGA – możecie po pierwsze oberwać spoilerem, a po drugie Wasze ulubione filmy mogą już nigdy nie być takie same…

Pamiętnik to kolejny kultowy film, który jest uważany za klasykę najbardziej romantycznych filmów wszech czasów. Problem w tym, że tak naprawdę główny bohater jest CHOLERNIE TOKSYCZNY. Wyobraźcie to sobie – jesteście z kimś na randce, idziecie sobie na diabelski młyn, a tu nagle jakiś inny facet wiesza się obok Was na słupki i szantażuje Was emocjonalnie, grożąc, że jeśli się z nim nie umówicie, to się zabije. Bardzo romantyczne prawda? W ten właśnie sposób Noah wymusza na Allie, żeby się z nim umówiła.

Niedługo potem mamy sklejkę ze scen, w trakcie których bohaterowie przez cały czas ze sobą się kłócą, do tego dochodzi PRZEMOC FIZYCZNA (nawet w towarzystwie innych), ale SPOKO bo potem przecież zawsze się ze sobą godzą! I wszystko jest OK, prawda? No nie, bo to, co widzimy na ekranie, to idealny przykład toksycznego związku, który powinien być ukazany w negatywnym świetle. Ukazywanie relacji na zasadzie: przeszli przez piekło, bili się po mordach, cały czas się kłócili i w niczym nie zgadzali, ALE I TAK SIĘ KOCHALI – może sprawiać, że widzowie, którzy sami znajdą się w toksycznej relacji pełnej przemocy, czy to fizycznej, czy psychicznej, stwierdzą, że to NORMALNE albo nawet ROMANTYCZNE. Spoiler alert: nie, to nie jest ani normalne, ani romantyczne.

Do tego dochodzi motyw, w którym Noah po zerwaniu z Allie CODZIENNIE pisze do niej listy przez okrągły rok. Oczywiście listy były chowane przez matkę głównej bohaterki, ale Noah tego nie wiedział. Zastanówcie się, jakbyście się czuły, gdybyście zerwały z facetem, chciały ułożyć sobie życie na nowo, ale on codziennie przez cały rok wysyłałby Wam SMS-y, mimo że mu nie odpisujecie… Wydaje mi się, że jest słowo, które idealnie określa takie zachowanie… STALKING! Noah miał obsesję, która pod koniec filmu zmaterializowała się w postaci ich wymarzonego domu, który Noah sam odremontował. Zastanówcie się, co byście pomyślały o gościu, który przez całe lata od Waszego zerwania nie robił nic innego, tylko remontował ruinę, w której przeżyliście swój pierwszy raz? Raczej nie, że to urocze…

Niestety magia kina bardzo często przysłania nam toksyczne i psychopatyczne zachowania bohaterów. Częściowo przez fakt, że są one odgrywane na ekranie przez naszych ulubionych aktorów, w akompaniamencie romantycznej muzyki, a wszystko to jest splecione w pełną zwrotów historię, która koniec końców przecież dobrze się kończy. Czasami nawet kino posuwa się tak daleko, żeby mówić nam, że przestępstwa też są spoko!

Wyobraźcie sobie sytuację, w której budzicie się w środku nocy i nagle widzicie stojącego nad Wami Waszego chłopaka. Zszokowane pytacie się go, co on tu robi i jak się dostał do waszego pokoju?? Na co on odpowiada, że włamał się przez okno i że w sumie robi tak od kilku miesięcy, bo lubi patrzeć, jak śpicie! Jak reagujecie? A) Łapiecie za słuchawkę i wykręcacie 112, mówiąc, że jakiś psychol jest w Waszym pokoju, a następnie udajecie się na najbliższą komendę po zakaz zbliżania się? B) Pytacie go, czy jest jakiś porąbany i każecie mu w tym momencie wynosić się z Waszego domu i nigdy więcej się do Was nie zbliżać? C) Mówicie: aha, to spoko – i zaczynacie się z nim całować? Bella ze Zmierzchu wybrała opcję C. Ale hej, kiedy jesteś przystojnym wampirem z supermocami, najwyraźniej włamanie plus bycie creepem jest OK.

Generalnie zauważyłam, że posiadanie supermocy często zwiększa szanse na bycie creepem czy stalkerem – jak chociażby w Amazing Spider-Man 2, gdzie Peter Parker przez cały film stalkuje swoją byłą dziewczynę, korzystając z tego, że ma supermoce i aparat fotograficzny. Potem zgarnia ją z ulicy, zabiera na szczyt mostu, gdzie przed spadnięciem i śmiercią chroni ją tylko to, że on ją trzyma – i tam wyznaje jej miłość. Spróbuj odrzucić faceta w takiej sytuacji!

Ponieważ każda historia miłosna została już przerobiona na sto sposobów, reżyserzy starają się nas przekonać, że zaburzenia psychiczne, toksyczne zachowania,  stalking czy fetysze (hello, 50 twarzy Greya) mogą być romantyczne. Poprzeczkę zdecydowanie podbija jednak film 365 dni, według którego UPROWADZENIE KOGOŚ i sprawienie, że wytwarza się u niego syndrom sztokholmski, również może być dobrym materiałem na historię miłosną… Na szczęście okazuje się, że nie wszyscy widzowie się z tym zgadzają.

Dlatego oglądając jakikolwiek film czy komedię romantyczną, warto podchodzić do nich…. jak do filmów. I pamiętać, że przedstawione tam historię miłosne są taką samą fikcją, jak te wszystkie filmy o superbohaterach – i nie mają NIC WSPÓLNEGO z rzeczywistością, z prawdziwym budowaniem relacji czy byciem w związku. Warto o tym pamiętać, bo romantyzowanie zaburzeń, normalizowanie psychopatycznych zachowań czy wzdychanie do porywacza może się dla nas niekoniecznie dobrze skończyć…