Jak pisać z chłopakiem? Zasady SMS-owania

Gdyby 20 lat temu, kiedy narodziło się SMS-owanie, spisać podstawowe zasady pisania SMS-ów, żylibyśmy w lepszym świecie… Bo od tego czasu narosło mnóstwo dziwnych zwyczajów i „przykazań”, które tylko utrudniają sprawę.

Kliknij i sprawdź gotowe wiadomości do faceta!

 

Dlatego dziś postaram się rozjaśnić temat – pokażę Wam moje własne zasady SMS-owania z facetami i obalę kilka mitów związanych z tą trudną sztuką.

Kiedy masz ochotę pisać, to pisz

Nie trzymaj się żadnych ram czasowych i jakichś zasad, które mówią, że nie wolno Ci pisać jako pierwszej. Kiedy masz ochotę napisać do faceta, to po prostu do niego napisz. Nieplanowane wiadomości są super – odzwierciedlają te emocje, które aktualnie czujemy, dzięki czemu są też bardziej naturalne i spontaniczne. Jeżeli wstaniesz rano i pomyślisz o facecie, możesz mu napisać po prostu: „Dzień dobry! :)”. To prosta wiadomość, a zawiera sporo informacji, chociażby to, że myślisz o nim.

Nie mierz czasu

To pewnie jedna z tych trudniejszych porad do zrealizowania, ale jak to mówią: szczęśliwi czasu nie liczą. Dotyczy to zwłaszcza SMS-ów. Mierzenie czasu, od kiedy facet ostatnio napisał, może oznaczać dwie rzeczy. Albo masz za dużo czasu, albo zbyt szybko i zbyt dużo inwestujesz w relację, która dopiero raczkuje. W obu przypadkach warto jest myśleć o wiadomościach od faceta dopiero w momencie, kiedy one przychodzą. Szkoda życia na wpatrywanie się w ekran i zastanawianie się, dlaczego on jeszcze nie odpisał. Albo kiedy w końcu od pisze. Zajmij się swoimi sprawami, a wtedy całkowicie odwrócisz panującą między Wami dynamikę.

Skacz po tematach

I szukaj, gdzie jest ciepło, a gdzie zimno. Gdy znamy się z kimś ze szkoły albo z pracy, traktujemy ten fakt jako bezpieczną przystań tematów do rozmowy. Powoduje to, że albo bardzo często kończą się nam tematy, albo rozmowa bardzo szybko staje się nudna. Dlatego staraj się jak najszybciej odskakiwać od głównego tematu, który był mostem do Waszej znajomości, i szukać połączeń, które spowodują, że Wasza relacja wejdzie na kolejny poziom. Spróbuj w trakcie konwersacji naturalnie przeskakiwać na inne tematy i sprawdzać, które chwycą, a które nie. Jeśli on podłapie temat, możecie dalej gadać o tym przez następne trzy godziny. Jeśli nie podłapie albo nie zna czegoś, do czego się odwołujesz, nie drąż dalej i nie zanudzaj go opowieścią o czymś, co go nie interesuje – i szukaj dalej.

Wkładaj emocje w swoje wiadomości

Wiecie, ile jest emocji w wiadomościach typu „tak”, „xD”, „hehehe” czy „lol”? Mniej więcej tyle samo, co na twarzy Belli w Zmierzchu. Nie mówię, że masz od razu pisać poematy na stronę A4 – ale zamiast pisać same puste wiadomości, które powodują, że druga strona ma wrażenie, że rozmawia z robotem, możesz zamiast „lol” napisać choćby „Zapowietrzyłam się ze śmiechu, jak to przeczytałam :D” albo „Zawsze wiesz, jak mi poprawić humor :)))”. Takie wiadomości powodują, że drugiej stronie chce się na nie odpisać, a nie tylko to odczytać, schować telefon i zapomnieć, że istniejesz. Nie bój się wyrażać emocji, mówić o nich, nazywać ich. Powoduje to, że Twoje wiadomości są żywe. Emocja, którą wyrazisz w SMS-ie, powoduje kontremocję u drugiej strony, a co za tym idzie, pisanie z Tobą staje się dla niej bardziej emocjonujące, angażujące i działa na wyobraźnię.

Nie analizuj za bardzo

Nie każda wiadomość niesie ze sobą ukryty przekaz, który musisz analizować. Czasami ktoś po prostu używa kropek i to wcale nie znaczy, że Cię nienawidzi. Czasami komuś się spieszy, odpisuje coś na szybko, jest zajęty, jest w pracy, walnie literówkę albo po prostu nie jest dobry w te klocki. Wiem, że prawdopodobnie będzie Ci ciężko w to uwierzyć, ale w przypadku SMS-owania z facetami najbezpieczniej jest przyjąć, że najbardziej logiczne wyjaśnienie jest w 90% przypadków tym właściwym. Tymczasem w przypadku SMS-owania z facetem, który nam się podoba, mamy często tendencje do popadania w paranoję. To trochę tak, jakbyś zamiast być tą inteligentną, logicznie myślącą osobą, którą przecież jesteś, wierzyła w teorie spiskowe i we wszystkim doszukiwała się drugiego dna. Nadinterpretowanie wiadomości, dopowiadanie sobie różnych rzeczy prowadzi do katowania się, do niewytłumaczalnego wkurzenia na drugą stronę, którego ona nie rozumie, bo z jej perspektywy przecież nic się nie stało. Dlatego zawsze najlepiej przyjmij najbardziej logiczne wytłumaczenie, a jeżeli serio bardzo Cię to męczy i masz wątpliwość, to po prostu zadzwoń.

Stosuj zasadę 30 do 70

Jeżeli jesteś w relacji z facetem z tego samego miasta, nie dzieli Was 100 kilometrów czy cały kontynent, to stosuj zasadę 30 do 70 – czyli niech SMS-y i inne wiadomości tekstowe nie stanowią więcej niż 30% Waszej całej relacji. Możesz z kimś pisać przez rok, może Ci się wydawać najlepszym facetem na świecie, a po spotkaniu go na żywo już po 1,5 minuty będziesz wiedzieć, że ta relacja jest skazana na porażkę. Podobnie sprawa ma się z pogłębianiem relacji. Miesiąc, który spędzisz na pisaniu, da mniej niż jedna randka na żywo. Nie mówię, że musisz od razu zamieszkać z tym typem, ale oprócz pisania możecie czasami do siebie zadzwonić czy umówić się na wideorozmowę. To już jest dużo lepsze niż poruszanie się wyłącznie w sferze tekstowej, która oprócz tego, że nie pcha Waszej relacji dalej, powoduje jeszcze jeden problem, który wymaga omówienia w osobnym punkcie…

Nie pisz rzeczy, których nie powiedziałabyś z łatwością na żywo

To niesamowite, ale istnieją pary, które kłócą się ze sobą tylko przez SMS-y czy komunikatory, a kiedy widzą się twarzą w twarz, wszystko jest super. Wynika to z tego, że wszystkie paskudne rzeczy dużo łatwiej jest napisać niż powiedzieć. Nie widzimy wtedy reakcji drugiej osoby, a poza tym napisanie czegoś nie niesie ze sobą tak dużego ładunku energetycznego jak powiedzenie tego. Dlatego kiedy następnym razem zapędzisz się w swoich wiadomościach, przeczytaj je sobie na głos i zastanów się, czy powiedziałabyś to samo facetowi na żywo, prosto w twarz. Oszczędzi Ci to kłótni, nieporozumień, a jeżeli sprawa jest naprawdę istotna, to zdecydowanie lepiej jest porozmawiać o tym w cztery oczy.

Oto moich 7 podstawowych zasad pisania z facetami – czy dodalibyście do tego jeszcze jakieś inne zasady?