Przepis na romans – dlaczego to jest takie popularne??

Co jakiś czas w mediach robi się bardzo głośno o kolejnej książce czy filmie o szarej myszce uwiedzionej przez nieziemsko przystojnego milionera z problemami. Kolejne wersje bardzo niemal tej samej historii biją rekordy popularności – ale właściwie dlaczego? Co sprawia, że są tak popularne?

Sprawdź, jak poznać faceta jak z romansu!

 

Trend na dobre zaczął się od Zmierzchu, chociaż w porównaniu ze swoimi następczyniami, ta seria była jeszcze zdecydowanie gość grzeczna i niewinna. Brakujący składnik, czyli gorący seks w dużych ilościach, dodała E.L. James w swojej serii o Christianie Greyu. Potem na naszym własnym podwórku w jej ślady poszła także Blanka Lipińska ze swoją książką 365 dni. Fenomen popularności tych książek i ich ekranizacji od dawna wywołuje duże kontrowersje, burzliwe dyskusje i skrajne opinie. A to przecież tylko wierzchołek góry lodowej całego gatunku romansów i harlequinów, które od wielu lat sprzedają się w ogromnych nakładach. Ale dlaczego właściwie te historie są tak popularne?

Jeśli zastanawiasz się, jak rozbić bank i napisać bestseller na miarę 365 dni, oto, co ustaliłam, przekopując się przez opracowania na temat romansów i ich czytelniczek:

Kim jest czytelniczka romansów?

Największe wydawnictwa specjalizujące się w romansach szacują, że większość ich czytelniczek to zamężne kobiety w wieku 25-50 lat. Często to kobiety, których życie płynie dość rutynowo – dom, dzieci, obowiązki, praca. Ich małżeństwo może już mieć najlepsze lata za sobą, czasem wręcz bardziej przypomina obowiązek i przyzwyczajenie niż powód do ekscytacji. To także kobiety, które dużo czasu i emocji poświęcają na dbanie o innych, w szczególności o męża i dzieci. Lektura daje im cenną chwilę tylko dla siebie – ale także zastępczo doświadczeniami i przygodami głównej bohaterki „nagradza” te ich wysiłki na rzecz innych, co w prawdziwym życiu często się tym kobietom nie przytrafia i raczej czują się niedoceniane.

Bohaterka, z którą można się utożsamiać

Ważnym elementem romansów jest bohaterka, z którą czytelniczka może się utożsamiać – i za jej pośrednictwem przeżywać silne emocje. Dlatego często bohaterki tego typu historii to typowe szare myszki, których właściwie nic nie wyróżnia. Mają odzwierciedlać czytelniczkę, żeby łatwiej było się z nimi utożsamić. Bohaterki też często są kobietami, które dają z siebie bardzo dużo innym, ale w przeciwieństwie do czytelniczki, zostają za to wynagrodzone – nagle spotykają na swoje drodze wielką miłość, przeżywają ogromne emocje i przygodę życia, nie musząc się już o nic martwić, bo partner dostarcza im już absolutnie wszystkiego, zarówno emocjonalnie, jak i materialnie.

Bohater, którego można ujarzmić

Większość męskich bohaterów romansów ma ze sobą pewne cechy wspólne – są zabójczo przystojni, bogaci, często do tego, stopnia, że nie muszą myśleć o pracy i mogą poświęcać głównej bohaterce niezdrową wręcz ilość czasu. Są skonfliktowani, trudni, mają mroczną przeszłość i sekrety – i obowiązkowo są świetni w łóżku. Ale poza tymi cechami tak naprawdę najważniejsze jest to, w jaki sposób odnoszą się do bohaterki i jak ją traktują. Bo romanse nie do końca są fantazją o znalezieniu idealnego faceta o idealnym wyglądzie czy innych cechach – raczej są fantazją o byciu traktowaną w określony sposób, kochaną, docenianą i pożądaną. Kobiety chcą czytać o mężczyznach, którzy potrafią i chcą zaspokajać najskrytsze potrzeby swoich partnerek – może dlatego, że ich faceci w rzeczywistości tego nie robią…

Kluczowe jest też to, żeby główna bohaterka miała istotny wpływ na zmiany zachodzące w bohaterze. Kobiety w romansach siłą swojej miłości potrafią zamienić faceta zainteresowanego tylko wymyślnym seksem w kogoś, kto chce się żenić. W pewnym sensie więc te książki odpowiadają na potrzebę ujarzmienia niepokornego i niedostępnego mężczyzny. A wiele kobiet chce wierzyć, że idealna miłość jest możliwa nawet w najgorszych okolicznościach i że można być kochaną i zaopiekowaną przez faceta, który na początku jest zły, gburowaty i obojętny, ale zmienia się pod wpływem miłości. Romanse dają poczucie, że mężczyzna może być od kobiety zależny, że jej potrzebuje, że ona ma nad nim jakąś władzę. Bohaterki zresztą często buntują się przeciwko swoim facetom, chwilami mają nad nimi jakąś władzę, co w prawdziwym życiu niekoniecznie przytrafia się czytelniczce, która boi się konfrontacji, bo boi się, że facet wtedy ją rzuci.

Wygląda więc na to, że najpopularniejsze romanse potrafią się doskonale wstrzelić w ukryte potrzeby czytelniczek i ofiarują im namiastkę takich emocji i takich związków, na jakie w rzeczywistości kobiety nie mogą za bardzo liczyć – i chyba w tym tkwi ich sekret!