Związki w szkole i na studiach

Szkoła jest obiektywnie najłatwiejszym miejscem do poznania kogoś – dlatego też wiele związków zaczyna się właśnie w szkole lub na studiach. Ale są to też związki, które rozwijają się w specyficznych warunkach i często są wystawione na widok publiczny, będąc tematem rozmów całej klasy czy roku…

Kliknij i poznaj sposób na miłosne problemy!

 

Takie wystawienie na widok publiczny może wpływać na dynamikę relacji – zwłaszcza, że mówimy tu o młodych osobach, które wciąż jeszcze dojrzewają, uczą się bycia w związku i stawiania granic sobie i innym. Dlatego dziś omówię cztery najgorsze typy związków w szkole i na studiach – i podam kilka wskazówek.

Stare małżeństwo

To książkowa para. Dwie osoby poznają się w szkole i przez długi czas robią do siebie podchody. Kiedy już jedno w końcu odważy się zrobić ten pierwszy poważny krok (albo kiedy przypadkiem spiją się na wycieczce szkolnej) i zaczynają być ze sobą w związku, z czasem coraz trudniej jest przypomnieć sobie, jakimi osobami byli, zanim zaczęli ze sobą być. Wszystko robią razem, zachowują się jak stare małżeństwo. Kiedy zapraszamy jedno z nich na imprezę, oczywiste jest, że przyjdą oboje. Kiedy piszemy do jednego na Messengerze, bardzo często odpisuje drugie. Piszą i mówią o sobie w liczbie mnogiej. Przestają istnieć jako jednostki i zaczynają istnieć wyłącznie jako para. Często zaczynają być ze sobą w szkole, a lata później dalej są razem, biorą ślub i mają dzieci.

Licealne pary, które zostają ze sobą na zawsze, są naprawdę urocze. Jeżeli czujecie, że to właśnie to, i nie chcecie już szukać dalej – tym lepiej dla Was. Nie zmienia to jednak faktu, że takie związki niosą ze sobą również zagrożenia. Przede wszystkim należy pamiętać, że wchodząc w bardzo poważny związek w bardzo młodym wieku, wciąż jest się… bardzo młodym. Parom takim wydaje się, że skoro są już w poważnym związku, to muszą się poważnie zachowywać – i często rezygnują z rzeczy, których warto jest doświadczyć w okresie młodości. Odcinają się od grup znajomych, nie imprezują, nie wyjeżdżają nigdzie, nie eksperymentują, nie popełniają głupich błędów i nie uczą się na nich, tylko kiszą się trochę we własnym sosie i cały czas spędzają sami ze sobą, robiąc poważne, dorosłe rzeczy. Często tłumaczą sobie, że mają już wszystko, czego potrzebują, nawet jeśli tak nie jest. Nie ma nic złego w takim związku, ale trzeba mieć na uwadze, żeby będąc w nim, nadal być nastolatkiem i robić to, co nastolatki robią najlepiej: popełniać błędy i uczyć się na nich – tak, by nie trzeba było ich popełniać na starość.

Przyssawki

Ten typ związku występuje, kiedy jesteśmy zafascynowani głównie fizycznym aspektem relacji. Bardzo często jesteśmy wtedy w późnej podstawówce albo wczesnym liceum i jest to nasz pierwszy związek, który praktycznie w 100% opiera się na pociągu fizycznym. Ten typ każdą przerwę spędza na przytulaniu się, na chodzeniu za rękę, patrzeniu na siebie, całowaniu się. Trudno się z nimi w tym okresie komunikować, bo ma się wrażenie, że są ze sobą połączeni i nie obchodzi ich nic poza sobą.

Ponieważ w tym okresie nasze emocje i hormony silnie buzują, bardzo często mylimy silny pociąg fizyczny z miłością. W praktyce często nawet nie znamy dobrze tej drugiej osoby, mamy inne priorytety, zainteresowania, plany na przyszłość – jednak nie zwracamy na to uwagi, bo jesteśmy sobą mocno zainteresowani przez całą tę chemię i pociąg do siebie. Często dopiero kiedy hormony i emocje przestają tak mocno buzować, nagle zauważamy faktyczną osobę, którą mamy przed sobą – i zaczynamy zauważać mankamenty, wady charakteru, rozbieżność naszych poglądów czy zainteresowań… i to, że ta osoba, która tak bardzo kręci nas fizycznie, nie kręci nas tak samo na innych polach. Takie związki mają tendencje do umierania śmiercią naturalną po fazie ekscytacji.

Ninja

To związkowi paranoicy. Zazwyczaj jedno z nich decyduje o tym, że ich związek absolutnie nie może wyjść na światło dzienne. Druga strona zgadza się na taki układ, bo zależy jej na tej drugiej osobie. Motywacją dla takiego ukrywania związku jest najczęściej wstyd i strach przed tym, jak na związek zareaguje najbliższe otoczenie. Z tego powodu na szkolnych korytarzach mogą zachowywać się jak normalni znajomi z klasy albo jakby się w ogóle nie znali, a nawet jakby za sobą nie przepadali. Często przyłapani albo zgadywani o swoją relację przez kolegów wpadają w panikę, są zmieszani albo wymyślają sobie jakieś dziwne alibi. Takie związki najczęściej wychodzą na jaw, kiedy się rozpadają – z reguły za sprawą szczerości tej ze stron, która była zmuszona trzymać związek w tajemnicy.

Wchodząc w tego typu relację, musisz sobie zadać podstawowe pytanie: dlaczego chcesz ukrywać ten związek albo dlaczego Twoja druga połowa chce go ukrywać. Ukrywanie relacji najczęściej wynika z tego, że się jej wstydzimy. Niezależnie od motywacji, jest to krzywdzące dla drugiej osoby. To trochę tak, jakbyśmy byli w relacji tylko na 50% – kiedy nikt nas nie widzi, jest super i zachowujemy się jak prawdziwa para, a kiedy tylko wychodzimy do ludzi, przestajemy być parą. Bycie w takiej relacji może być męczące – zawsze ukrywanie czegoś, zwłaszcza tak dużego, jest ogromnym obciążeniem psychicznym. Z czasem sprawia, że stajemy się sfrustrowani naszym partnerem, który nadal nie chce dokonać „coming outu”… albo jeśli to my zdecydowaliśmy o ukrywaniu związku, zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy w pełni zadowoleni z partnera, bo niby go kochamy, ale z jakiegoś powodu chowamy go przed światem. Jeśli już z kimś jesteś, bądź z nim na 100% – nie ma tu żadnych warunków, kruczków i haczyków. Jeżeli ktoś próbuje Ci stawiać takie warunki, to nie warto się męczyć, bo tylko dorobicie się paranoi.

Para-nie-para

To jedna z najbardziej denerwujących par. Praktycznie cały czas spędzają razem, cały czas się dotykają, jedzą jedną kanapkę na pół, gdyby mogli, do toalety też chodziliby razem. A jednak – kiedy tylko ktoś zapyta ich, czy są razem, patrzą się na niego jak na idiotę. Takie pary w 100% zachowują się jak… pary, ale panicznie się bronią przed nazwaniem tej relacji, utrzymując, że przecież się tylko przyjaźnią.

W tego typu relacji występuje identyczna sytuacja jak u Przyssawek – tylko zamiast pociągu fizycznego w grę wchodzi fascynacja osobą i jej charakterem. W tej relacji obie strony czują ogromny komfort przebywania ze sobą, rozmawiania, robienia razem fajnych rzeczy, bo są do siebie podobne, mają podobne charaktery, zainteresowania, poczucie humoru. Ich problemem jest to, że nie nazywają tego, co jest między nimi. Bardzo często takie relacje faktycznie zaczynają się od przyjaźni, ale z czasem jedna strona zaczyna coś czuć do drugiej, a druga albo to odwzajemnia, albo zdaje sobie z tego sprawę i udaje, że nic nie widzi. Może to prowadzić do wytworzenia się z czasem normalnej relacji, gdzie w końcu obie strony ujawnią swoje uczucia… ale także do bardzo niezdrowego friendzone, gdzie tylko jedna strona czuje coś więcej, a druga tego nie odwzajemnia, ale ta pierwsza nie chce zrezygnować ze znajomości i tracić kontaktu, bo liczy, że ta druga w końcu jednak coś poczuje. Ale to niestety prawie nigdy się nie dzieje, a takie zawieszenie potrafi trwać latami…

Szkolne czy uczelniane związki mogą być naprawdę świetne, jednak zawsze warto się skonfrontować z tym, z jaką relacją naprawdę mamy do czynienia. Takie związki są niestety mocno podatne na wpływ środowiska, dlatego pamiętajcie, że najważniejsze jest to, jak Wy się czujecie w relacji. Nie warto robić niczego wbrew sobie, a tym bardziej pod wpływem otoczenia czy partnera. Pamiętajcie, że jeżeli nie wypali Wam z tą osobą, to prędzej czy później na horyzoncie pojawi się ta właściwa!